piątek, 13 lipca 2012

      Następnego dnia wzięłam się do pracy, a raczej do szukania pracy. Przedtem jednak poszłam do Tesco ,by kupić coś do jedzenia. Wiecie, w Tesco ceny są atrakcyjne. Kupiłam kilka gazet i wtedy wzięłam się do szukania. Podzwoniłam trochę. Nie było, jakiś niesamowitych ofert, ale i tak wysłałam kilka CV. Liczyłam także na znajomości sąsiadki oraz na to, że jeśli przejdę się po knajpach to znajdę coś dla mnie.
     Była dwunasta, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Normalnie o tej godzinie odsypiała bym ciężką noc. Wiem, wiem wypadało zwiedzić miasto do, którego się przyjechało, ale mi się nie chciało. Stwierdziłam, że sobie pośpiewam. Lubie śpiewać, a przy okazji tańczyć dzikie tańce. Trwało to dwie godziny, ponieważ o czternastej umówiłam się z sąsiadką na herbatkę.
-Dzień dobry-powiedziałam, tym razem nie była w szlafroku. Miała na sobie czarny golf i czarną spódnice za kolana.
-Witaj kochanie, co tam masz w rekach?- w rekach trzymałam ciasto. Nie wypadało iść z pustymi rękami.
-Ciasto czekoladowe z pobliskiej piekarni, mam nadzieje, że będzie pani smakować.- rzekłam i uśmiechnęłam się szeroko.
-To wspaniale, wchodź kochanie. Usiądż na fotelu i poczekaj, zaraz ukroję ciasta i przyniosę herbaty.- Cóż miałam robić czkałam. Rozejrzałam się po pokoju. Był bardzo przytulny. staromodne czarno zielone meble, pasowały do kremowej  tapety w kwiaty różowej róży.
- Bardzo ładny ma pani pokój.
- dziękuje,  te wszystkie meble kupiła moja matka, gdy urządzała nasz dom. Była to piękna willa, ale nie mówmy o tym, dobrze?-na tą jedną chwile kobieta przestała się uśmiechać. Zrobiło mi się bardzo głupio.
-Nie ma problemu.-rzekłam.
-Mogę się pani o coś zapytać?
- Tak, o co chodzi.
- Czy zna pani kogoś kto potrzebował by pracownika do swojej firmy ?
    
 

piątek, 29 czerwca 2012

-Ale wielki kał- powiedziałam wychodząc z lotniska, które znajdowało się w Londynie. Czemu tam trafiłam, ponieważ moja kochana mamusia stwierdziła, że tylko w Wielkiej Brytanii mogę zrobić karierę, a nie w grajdole zwanym Polską. Phi... To oczywiste, ona wie najlepiej. Nie podobało się jej, że skończyłam studia i pracuje jako kelnerka w barze i śpiewam do kotleta na weselach. To było bardzo fascynujące zajęcie. Patrzenie na ludzi, którzy tańczą pomimo tego, że są pijani i ledwo się trzymają na nogach. Ona wie najlepiej przecież jest ode mnie dwadzieścia lat starsza.
 Powinnam włączyć telefon, ale byłam zbyt zajęta omijaniem wielkiego kału, a potem przewiezieniem swojego tyłka do kawalerki, którą wynajęła mi mama poprzez koleżankę cioci Helenki ( ciocia Helenka była zawsze miła). Jak weszłam, widziałam tylko pusty pokój oraz kuchnie, która łączyła się z pokojem, tu chociaż były trzy szafki kuchenka gazowa, mikrofalówka oraz lodówka sięgająca mi do pasa., która miała co najmniej 15 lat.
-Nowoczesne wnętrze, tylko do cholery,gdzie ja będę spać.-pomyślałam nagłos.
Bałam się zajrzeć do łazienki nie wiedziałam czy w ogóle będzie tam pan sedes i pani umywalka, że o prysznicu już nie wspomnę. W końcu zdobyłam się na odwagę, znalazłam tam całą rodzinkę plus gołą babe obok lusterka,  jedno trzeba przyznać miła duże cycki, ale i tak ją zerwałam.
 Po obejrzeniu cudownego mieszkania poszłam zapukać do drzwi , która stały naprzeciwko, poszłam by się przywitać i spytać czy ma ktoś za tymi drzwiami ma materac, bez przesady na ziemi nie będę spać. Zapukałam do drzwi, otworzyła mi starsza pani w okularkach. Miała na sobie szlafrok i bamboszki, ale miała szopę na włosach.
-Dzień dobry jestem Bożena, będę pani nową sąsiadką, nie będę robić żadnych imprez. Czy mogła by mi pani zaoferować materac dmuchany lub składane łóżko, bo tam nie ma nic... pustka.
-Dzień dobry dziecinko, może wejdziesz, właśnie zaparzyłam herbatkę, a co do materacu, to mam, wnuczek mi kupił od razu z elektryczną pompką.
-Dziękuje za herbatę, może innym razem, a z wielką chęcią wzięłam bym od pani ten materac od razu z pompką, jak kupie łózko to od razu pani oddam.
-Zaraz ci dziecinko przyniosę, tylko jak się skończy mój serialik dobrze?
-Dobrze
 Mineła godzina, granatowy materac leżał na usyfionej podłodze niczym na trawie. Byłam umyta. Stwierdziłam, że wypadało by włączyć telefon i pogadać z mamusią i tatusiem. Było tylko 47 nie odebranych połączeń, pomyślałam że wypadało by zadzwonić pomimo tego, że to będzie dużo kosztować
-Kochanie to ty?
-Nie Lord Woldemort chcę wziąść okup za wasza córke.
-Nie żartuj sobie, jak mieszkanko?
-Bardzo skromne, nie ma łóżka.
-Nie narzekaj, nie narzekaj.
-Jak mam do cholery nie narzekać, jestem tu przez ciebie. W Polsce było mi dobrze, a tu tylko pfff, a tu nie mam nic.
-Nie prawda masz mieszkanie.
-Uuu zaszalałam, ale nie mam pracy, pieniędzy, znajomych, a nie znajomą mam.
-Jaką?-widać że moja matka była zaciekawiona.
-Starszą panią, która ma wyrąbisty szlafrok w karaluszki i kapcie jak dziadek Leon.
-Dam ci tatę, tak bardzo mnie zraniłaś-jak zwykle wpadała w histerie.
-Bożenko nie możesz być taka nie miła dla mamy.
-...ale tato.
-Zobaczysz niedługo wrócisz, jak mama zorientuje się, że nie ma różnicy między Wielką Brytanią, a naszą wsią.
-Mam nadzieje. Co tam u was?
-Wiesz denerwowaliśmy się, myśleliśmy ze miałaś wypadek albo coś podobnego, a tak to wporządku, tylko trochę zaniedbaliśmy zwierzęta.
-Przepraszam o tym nie pomyślałam, kończę pa i przepros mamę ode mnie, powiedz że ją kocham, pa.
-pa
...
...
...
Tak skończyła się rozmowa, nie miałam ochoty nic zjeść, okey okey nie było nic w lodówce, a naprawdę byłam bardzo głodna.